Coraz częściej zastanawiam się, co dzieje się z bliskością w długoletnich związkach. Dlaczego dwoje ludzi, którzy kiedyś nie mogli oderwać od siebie rąk, po latach wspólnego życia przestaje się dotykać? Dlaczego czułość, namiętność i spontaniczność ustępują miejsca codzienności, obowiązkom i emocjonalnemu oddaleniu?
Czy to naturalny proces? Czy zmiany hormonalne, zmęczenie i upływ czasu? A może odpowiedź jest znacznie głębiej – w naszych ciałach, emocjach, niespełnionych potrzebach i relacjach, które z czasem przestają dawać nam to, czego naprawdę potrzebujemy?
Dziś chcę otworzyć ten temat. Nie po to, żeby kogokolwiek oceniać, ale żeby zacząć rozmawiać o czymś, o czym moim zdaniem wciąż mówi się zbyt mało.
Prawdziwą plagą w mojej codziennej pracy stały się telefony od mężczyzn w wieku od 30 do 70 lat, którzy zaczynają rozmowę od słów:
„Zrobi Pani coś ze mną? Bo chyba coś jest ze mną nie tak”.
Krok po kroku, w trakcie rozmowy okazuje się, że taki mężczyzna odczuwa potrzebę intymności trzy, cztery razy w tygodniu, podczas gdy do zbliżeń z partnerką dochodzi zaledwie dwa razy w miesiącu.
I za każdym razem odpowiadam:
„Wszystko jest z Panem w porządku. Ma Pan prawo mieć takie potrzeby. Same w sobie nie oznaczają, że dzieje się z Panem coś niepokojącego”.
Najczęściej spotykam się wtedy ze zdziwieniem.
Bo wcześniej ten mężczyzna wielokrotnie słyszał od swojej partnerki, że to z nim jest coś nie tak. Że jego potrzeby są zbyt duże. Że powinien pójść do lekarza, poszukać rozwiązania, zrobić coś, żeby potrzebował MNIEJ.
I właśnie w tym momencie zaczynam zadawać sobie pytania.
Co dzieje się z kobietami, że w wieku 30, 40, 50 czy 60 lat ich potrzeba seksualnej bliskości z partnerem bywa ograniczona do jednego lub dwóch zbliżeń w miesiącu?
Czy to rzeczywiście kwestia naturalnie niższego libido? A może w ich ciałach zapisane są doświadczenia, napięcia, rozczarowania i emocje, które stopniowo odbierają im ochotę na intymność?
Dlaczego tak często to mężczyzna szuka pomocy, próbując ograniczyć swoje potrzeby, zamiast wspólnie z partnerką zastanowić się, skąd wzięła się tak duża różnica?
Zawsze pytam tych mężczyzn:
„A jak było na początku Waszego związku?”.
I niezwykle często słyszę podobną odpowiedź:
„Było fantastycznie. Regularnie, spontanicznie, gorąco. Byłem w pełni zadowolony. Ona też często inicjowała bliskość”.
I wtedy pojawia się kolejne pytanie.
Co wydarzyło się przez te wszystkie lata?
Przecież na początku związku te kobiety lubiły seks. Cieszyły się dotykiem, bliskością, spontanicznością. Często same inicjowały zbliżenia.
Dlaczego więc z czasem to zniknęło?
Co sprawiło, że ciało, które wcześniej otwierało się na dotyk partnera, zaczęło się od niego oddalać?
Dlaczego tak wiele kobiet nie szuka sposobów, żeby ponownie czerpać radość z intymności i cieszyć się nią przez długie lata?
Nie chcę wierzyć, że odpowiedź zawsze sprowadza się do menopauzy, zmęczenia pracą czy wychowywania dzieci. Nie chcę też wierzyć, że wszystko można wyjaśnić wyłącznie wzorcami wyniesionymi z rodzinnego domu.
Oczywiście, to wszystko może mieć znaczenie. Ale czy naprawdę wyjaśnia całość?
Badania naukowe pokazują, że kobiece pożądanie zmienia się na przestrzeni życia, a jego poziom może zależeć zarówno od zdrowia i zmian hormonalnych, jak i od emocji, jakości relacji czy codziennych obciążeń.
To oznacza, że nie istnieje jedna odpowiedź.
I właśnie dlatego chcę szukać dalej.
Coraz częściej zastanawiam się, czy problem nie leży w samym związku.
Być może kobieta nie przestała potrzebować bliskości.
Być może przestała pragnąć bliskości właśnie z tym partnerem.
Być może jest nim rozczarowana.
Być może od lat nie czuje się dostrzegana, słuchana, doceniana.
Być może ma poczucie, że wszystko spoczywa na jej barkach. Że jest matką, organizatorką, opiekunką, osobą odpowiedzialną za dom i codzienne funkcjonowanie rodziny, a jej partner stopniowo przestał być partnerem.
Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na badania opublikowane w 2022 roku w czasopiśmie „Archives of Sexual Behavior”. Wykazały one związek między nierównym podziałem obowiązków domowych a niższym pożądaniem seksualnym kobiet wobec partnerów. Znaczenie miało nie tylko samo obciążenie obowiązkami, ale również poczucie niesprawiedliwości i postrzeganie partnera jako kolejnej osoby wymagającej opieki.
A to daje do myślenia.
Bo może czasami problem nie polega na tym, że kobieta nie ma ochoty na seks.
Może ona po prostu nie ma już ochoty na kolejną sytuację, w której znowu musi dawać coś z siebie, nie otrzymując tego, czego sama potrzebuje?
Może przez lata narastało w niej tyle rozczarowania, żalu i niewypowiedzianych emocji, że jej ciało zaczęło reagować wycofaniem?
A może są też kobiety, które rzeczywiście doświadczają obniżenia libido z przyczyn zdrowotnych, hormonalnych lub emocjonalnych, ale nie wiedzą, gdzie szukać pomocy?
Nie chcę zakładać, że każda kobieta, która rzadziej odczuwa pożądanie, nosi w sobie traumę. Chcę jednak wiedzieć, ile kobiet doświadcza napięć, trudnych emocji czy dawnych zranień, które mogą wpływać na ich relację z własnym ciałem i seksualnością.
Niskie libido połączone z dyskomfortem psychicznym, Australijskie badanie z 2020 roku, obejmujące ponad 10,5 tys. kobiet w wieku 18–79 lat, wykazało, że w grupie 40–44 lata 33,4% uczestniczek doświadczało niskiego pożądania połączonego z osobistym dyskomfortem seksualnym. Nie oznacza to, że co trzecia kobieta nie chce współżyć.
Nierówny podział obowiązków może obniżać pożądanie. W dwóch badaniach obejmujących łącznie 1073 kobiety będące matkami i pozostające w związkach z mężczyznami wykazano związek między nierównym podziałem obowiązków domowych a niższym pożądaniem wobec partnera. Znaczenie miało również postrzeganie partnera jako kolejnej osoby wymagającej opieki.*
Być może rozwiązanie nie zawsze zaczyna się od pracy z ciałem.
Być może czasami zaczyna się od trudnej, niewygodnej rozmowy.
Od powiedzenia partnerowi:
„Nie czuję się już przy Tobie tak jak kiedyś”.
„Jestem zmęczona tym, że wszystko jest na mojej głowie”.
„Nie potrzebuję kolejnej osoby, którą muszę się opiekować. Potrzebuję partnera”.
„Chcę znowu czuć się kobietą, a nie tylko matką, gospodynią i osobą odpowiedzialną za cały dom”.
Być może czasami trzeba otwarcie powiedzieć mężczyźnie, że powinien zacząć naprawdę uczestniczyć w życiu rodziny. Być partnerem, ojcem, człowiekiem, który współtworzy dom, a nie tylko w nim mieszka.
Bo trudno budować namiętność tam, gdzie przez lata narasta rozczarowanie.
Trudno cieszyć się dotykiem, kiedy emocjonalnie czujemy się od siebie oddaleni.
A przecież coraz więcej ludzi próbuje radzić sobie ze swoimi emocjami. Szuka wsparcia, korzysta z terapii, pracuje nad poczuciem odrzucenia, smutkiem, rozczarowaniem czy poczuciem winy.
I zastanawiam się, czy właśnie tutaj nie kryje się część odpowiedzi.
Czy my jeszcze naprawdę siebie słuchamy?
Czy interesujemy się tym, co czuje człowiek, z którym dzielimy życie?
Czy zauważamy jego potrzeby?
Czy potrafimy się dotykać bez oczekiwania, że każdy dotyk musi prowadzić do seksu?
Czy okazujemy sobie czułość bez konkretnego celu?
A może mieszkamy pod jednym dachem, prowadzimy wspólne gospodarstwo, wychowujemy dzieci, planujemy zakupy i wakacje, ale tak naprawdę przestaliśmy być sobie bliscy?
I w ten sposób powstają samotne kobiety i samotni mężczyźni.
Cudowni lokatorzy. Cudowni partnerzy w codziennych obowiązkach. Przyjaciele. A jednocześnie fatalni kochankowie.
Wciąż wracam do jednego pytania.
Jeśli kobieta kiedyś cieszyła się intymnością, pragnęła jej, inicjowała ją i czerpała z niej przyjemność, a dziś zupełnie nie ma na nią ochoty – czy nie warto przynajmniej spróbować zrozumieć, co się zmieniło?
Nie dlatego, że ma obowiązek zaspokajać potrzeby partnera.
Ale dlatego, że ona sama zasługuje na możliwość odczuwania przyjemności, czułości i satysfakcji ze swojej seksualności, jeśli tego pragnie.
Być może odpowiedź znajduje się w emocjach.
Być może w relacji.
Być może w napięciach zapisanych w ciele, w dawnych doświadczeniach albo w sposobie, w jaki kobieta postrzega siebie.
A być może potrzebna jest konsultacja lekarska, seksuologiczna lub psychologiczna.
W swojej pracy interesuję się również pracą z ciałem, w tym rozbrajaniem Yoni, jako przestrzenią do poznawania własnych odczuć, napięć i granic. Nie traktuję jednak tej metody jako zastępstwa dla diagnostyki czy terapii seksuologicznej.
Chciałabym, żeby więcej kobiet zaczęło zadawać sobie pytania nie tylko o potrzeby partnera, ale przede wszystkim o własne.
Czy jestem zadowolona ze swojego życia intymnego?
Czy naprawdę nie potrzebuję częstszej bliskości, czy może z jakiegoś powodu przestałam jej chcieć?
Czy czuję się bezpieczna, kochana i zauważana?
Czy moje ciało ma przestrzeń na przyjemność?
Czy jest coś, czego od lat nie powiedziałam swojemu partnerowi?
Ze względu na to, że w swojej pracy spotykam się głównie z mężczyznami, bardzo dobrze znam już ich perspektywę.
Znam ich rozczarowanie, poczucie odrzucenia, niezrozumienia, czasami również wstyd związany z własnymi potrzebami.
Ale znam tylko jedną stronę tych historii.
Dlatego dziś chcę oddać głos kobietom.
Nie jestem terapeutką. Jestem kobietą, która szuka odpowiedzi i rozwiązań. Chcę lepiej zrozumieć, co sprawia, że w długoletnich związkach bliskość potrafi stopniowo zanikać i co możemy zrobić, aby ją odbudowywać.
Nie szukam winnych.
Szukam przyczyn.
Szukam rozmowy.
Szukam sposobów, które pozwolą kobietom i mężczyznom cieszyć się sobą, własnym ciałem, dotykiem i intymnością przez długie lata.
Bo wierzę, że bliskość nie musi kończyć się wraz z pierwszymi latami związku. Że seksualność nie ma daty ważności. I że czasami to, co z pozoru wygląda na brak pożądania, jest w rzeczywistości sygnałem, że w naszym życiu lub relacji coś domaga się uwagi.
Dlatego zapraszam Was, kobiety, do rozmowy.
Co sprawiło, że Wasza potrzeba bliskości z czasem się zmieniła?
Czy nadal czujecie pożądanie, ale niekoniecznie wobec swojego partnera?
Czy za wycofaniem stoi zmęczenie, rozczarowanie, brak czułości, trudne doświadczenia, czy może coś zupełnie innego?
A może wcale nie odczuwacie tego jako problemu i jesteście szczęśliwe z takim poziomem intymności, jaki macie?
Chcę poznać również tę perspektywę.
Bo być może, zanim zaczniemy zastanawiać się, jak przywrócić namiętność w związku, powinnyśmy najpierw zrozumieć, dlaczego w ogóle zaczęła znikać.
Ilona Malicka-Janek
* Nierówności płciowe w zakresie pracy w gospodarstwie domowym mogą przewidywać niższe pożądanie seksualne u kobiet pozostąjącyh w związkach z męzczyznami - https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/36112330/
Profesjonalne Sesje i Masaże Tantryczne, sesje Life Coachingu, zmiana stylu życia.
Zadbaj o swoje zdrowie z ekspertem.
Pon-Pt: 10:00 - 21:00
Sob: 10:00 - 17:00
Niedz: Zamknięte
Strona www stworzona w kreatorze WebWave